Parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Kobylance - Zgromadzenie Księży Misjonarzy Saletynów

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus modli się i działa. Po wyjściu z synagogi, do której to tak często uczęszczał, czyli po chwilach spędzonych na modlitwie, Jezus udaje się do domu Szymona i Andrzeja, gdzie uzdrawia teściową Szymona z gorączki.
Wypędzanie z ludzi złych duchów, uzdrawianie ich z różnych chorób i dolegliwości, było bardzo wyczerpującym zajęciem i kosztowało Chrystusa wiele duchowej energii. Tę duchową moc, którą Chrystus w sobie posiadał wypływała z Jego spotkania na modlitwie z Bogiem Ojcem. Ta moc była Jemu potrzebna po to, żeby uzdrawiać ludzi, wypędzać złe duchy oraz nauczać. Chwile, które Chrystus spędzał na modlitwie, czyli na rozmowie z Ojcem były dla Niego czasem duchowej odnowy, nabrania duchowej mocy. Jeśli w ten sposób popatrzymy na Chrystusa to na pewno nie będziemy się dziwić, że Ewangelie tyle razy wspominają o modlitwie Chrystusa. Jeżeli dokładnie spojrzeć na działalność Chrystusa można powiedzieć, że wszystkie Jego działania były poprzedzone modlitwą.
Również i wszystkie momenty naszego życia powinny być poprzedzone modlitwą. Często wielu z nas dziwi się temu, że zaczęliśmy jakąś sprawę, ale Bóg nam nie błogosławi. Dlaczego tak jest? Dlatego, że nie było oddania się Chrystusowi, nie prosiliśmy Boga o to błogosławieństwo. Dlatego, że my często wierzymy bardziej w nasze siły, a do Boga zwracamy się wtedy, kiedy jest już sytuacja beznadziejna. Jeżeli byśmy w naszym życiu, przed każdym poczynaniem jakiejś sprawy prosili Boga o wstawiennictwo, na pewno uniknęlibyśmy wielu sytuacji, którzy prowadzą do zła. Modlący się Chrystus uczy nas dzisiaj, że przed każdą ważną decyzją życia nie tylko powinniśmy radzić się mądrych ludzi, przyjaciół, ale przede wszystkim radzić się i pytać Boga w modlitwie, szukać Jego światła. Naśladowanie Chrystusa na modlitwie jest dzisiaj dla nas aktualne. Dzisiejsze tempo życia rozbija człowieka wewnętrznie i czyni w nim wewnętrzną pustkę. Potrzeba nam czegoś więcej. Dlatego za przykładem Chrystusa powinniśmy często znajdować czas na modlitwę. W czasie naszej modlitwy możemy powierzyć Bogu wszystkie nasze sprawy, złożyć w Jego ojcowskie dłonie wszystkie nasze kłopoty i niepokoje. Św. Jan Chryzostom, zwany na Wschodzie Złotoustym, kiedyś powiedział, że modlitwa jest schronieniem dla wszystkich naszych trosk.
Modlitwa także jest źródłem pokoju, wewnętrznego uciszenia oraz zadowolenia. Nic nie może człowieka bardziej uspokoić jak świadomość: nie jestem sam, jest Ktoś, kto mnie kocha, do Kogo w każdej chwili mogę się zwrócić o pomoc. Tym Kimś jest zawsze Bóg. Nic złego nie może mi się wydarzyć, bo modlącemu się i miłującemu Boga wszystko wychodzi na dobre. Nawet codziennie dźwigany krzyż, cierpienie i porażka. Chrystus kiedyś wysyłając swoich uczniów powiedział, że Mnie prześladowali i was prześladować będą. Dlatego w naszym życiu potrzeba więcej tej wiary w Boga, aby mężnie znosić wszystkie utrapienia.
Słuchający dziś Chrystusa nie lekceważmy i nie zaniedbujmy w naszym życiu modlitwy. Od niej zależy skuteczność wszystkich naszych trudów i działań. Tak jak uczy nas swoim przykładem Chrystus: pracujmy i módlmy się. W ten sposób najlepiej wypełnimy nasze chrześcijańskie powołanie. Chrystusa, który jest obecny w swoim słowie i swoim Ciele i Krwi prośmy tak jak Go niegdyś prosili apostołowie: Panie, naucz nas się modlić.
 


 

 
 
 



0.008
Panel admina